Co do antylopy to nazywa sie Antylopa karłowata (Neotragus pygmaeus) a waży około 5 kg. A tak to super ciekawostki :]
_________________ Darz Bór
Płaku
Status PZŁ: Sympatyk Łowiecki
Okręg PZŁ: Opole
Imię: Mateusz
Nazwisko: Płaczek
Nazwa koła łowieckiego: Koło łowieckie nr 2 "Azoty" Pomógł: 3 razy Wiek: 15 Dołączył: 16 Gru 2007 Posty: 519 Skąd: Kędzierezyn-Koźle
Status PZŁ: Stażysta
Okręg PZŁ: Katowice Siemianowice Śl.
Imię: Damian
Nazwa koła łowieckiego: Cis nr.45 w Gliwicach Pomógł: 2 razy Wiek: 17 Dołączył: 28 Mar 2007 Posty: 2471 Skąd: Sośnicowice
Wysłany: Sob Maj 31, 2008 07:27
Rząd Tasmanii - wyspiarskiego stanu Australii - umieściły w środę diabła tasmańskiego na liście gatunków zagrożonych wyginięciem.
Wykryty w 1996 roku nowotwór atakujący pysk diabła, przenoszony poprzez ugryzienia w trakcie walk i kopulacji, doprowadził do zmniejszenia populacji tego gatunku o około połowę. Podczas gdy w latach 90. zwierząt tych było na Tasmanii około 140 tysięcy, w 2006 roku naliczono jedynie 80 tys. Naukowcy szacują, że za około 10-20 lat diabłu grozi wyginięcie, jeśli ta spadkowa tendencja się utrzyma.
Nękająca diabła tasmańskiego choroba rozprzestrzenia się w takim tempie, iż za pięć lat na Tasmanii nie będzie już wolnej od niej populacji tego drapieżnego torbacza - wskazują naukowcy.
W ubiegłym tygodniu rząd federalny Australii przeznaczył blisko 10 mln dolarów na rzecz ratowania diabła tasmańskiego poprzez utworzenie kilku zdrowych, odizolowanych populacji.
Budową i wielkością ciała diabeł tasmański przypomina muskularnego psa. Nazwę zwierzęta te zawdzięczają swej czarnej sierści, gwałtowności podczas pożywiania się, oraz wydawanym przez nie przerażającym wrzaskom.
Dzięki uprzejmości: PAP Nauka w Polsce
Amerykańscy mikrobiolodzy analizujący próbki aktywnych ostatnio wirusów ptasiej grypy zidentyfikowali szczep H7N2, który jest lepiej od innych przystosowany do życia w organizmie ssaków - napisały "Times" i "Daily Telegraph".
Brytyjskie dzienniki powołują się na publikację w fachowym piśmie Proceedings of the National Academy of Sciences.
Choć na krótką metę nie ma groźby ewolucji wirusa w stronę niebezpiecznych dla ludzi mutacji, to jednak jest on bliższy uzyskania właściwości umożliwiających zarażanie ludzi i wywołanie epidemii, dlatego wymaga systematycznej obserwacji -ostrzegają naukowcy.
Testy przeprowadzone na łasicach wykazały, iż H7N2 może być przekazywany między zwierzętami tego samego gatunku, ale według naukowców, dowody wskazują na to, iż ptasia grypa w tej odmianie może się rozprzestrzeniać wskutek zarażenia między ludźmi.
Wirus testowany na łasicach został pobrany w Nowym Jorku w 2003 r. od pacjenta i wprowadzony do organizmu ssaka, gdzie rozwijał się w jego układzie oddechowym na tych samych cukrach, które u człowieka występują w tchawicy.
Zdaniem naukowców wirus może ewoluować w kierunku tych samych silnych właściwości wiązania cukrów, które wykazały wirusy w trzech wcześniejszych globalnych pandemiach grypy z 1918, 1957 oraz 1968 roku.
Rodzina wirusów H7, podobnie jak szczep H5N1 - najgroźniejszy ze znanych dotychczas, któremu przypisuje się śmierć 241 osób, głównie w krajach Azji w 2003 r., najbardziej atakuje ptaki.
Wcześniej w rodzinie wirusów H7 zidentyfikowano odmianę H7N7, która wystąpiła w 2003 roku u drobiu hodowanego w Holandii, oraz łagodniejszą odmianę H7N2 w ub. r. w Anglii.
Nasze badania wskazują na konieczność ciągłego nadzoru i badań tych wirusów, ponieważ niektóre ich właściwości przypominają wirusy mające śmiercionośny potencjał - uważa dr Terrence Tumpey, mikrobiolog z Ośrodka do Walki z Chorobami Zakaźnymi i Prewencji w Atlancie (USA).
Szczepy grypy klasyfikowane są na podgrupy według dwóch protein: hemaglutyniny (H) oraz neuraminidazy (N).
Dzięki uprzejmości: PAP Nauka w Polsce
_________________ ...to nie Ziemia jest własnością człowieka. To człowiek jest własnością Ziemii...
Status PZŁ: Stażysta
Okręg PZŁ: Katowice Siemianowice Śl.
Imię: Damian
Nazwa koła łowieckiego: Cis nr.45 w Gliwicach Pomógł: 2 razy Wiek: 17 Dołączył: 28 Mar 2007 Posty: 2471 Skąd: Sośnicowice
Wysłany: Sob Maj 31, 2008 08:29
Przeprowadzony w Moskwie po raz ósmy spis słowików pokazał, że liczba tych ptaków o melodyjnym głosie zmalała pięciokrotnie w porównaniu z rokiem ubiegłym i wyniosła 258.
Spis w dniach 17 i 18 maja przeprowadzili ornitolodzy wspierani przez mieszkańców Moskwy i okolic - podała w piątek agencja ITAR- TASS przypominając, że w roku ubiegłym naliczono ok. 1 400 słowików.
- Tak małą liczbę skrzydlatych śpiewaków można objaśnić dość chłodną pogodą w maju i tym, że w Moskwie prowadzi się wyrąb zarośli - utrzymują ornitolodzy i wspominają rekordowe lata 2005 i 2006, gdy liczbę słowików szacowano na 2 200.
Monitoring słowików w Moskwie prowadzony jest od roku 2001. Wówczas naliczono 1 300 sztuk tych ptaków.
_________________ ...to nie Ziemia jest własnością człowieka. To człowiek jest własnością Ziemii...
Status PZŁ: Stażysta
Okręg PZŁ: Katowice Siemianowice Śl.
Imię: Damian
Nazwa koła łowieckiego: Cis nr.45 w Gliwicach Pomógł: 2 razy Wiek: 17 Dołączył: 28 Mar 2007 Posty: 2471 Skąd: Sośnicowice
Wysłany: Sob Maj 31, 2008 20:25
Skamieniałość ryby sprzed 380 mln lat, która połączona jest pępowiną ze swoim młodym, odkryto w Australii. O swoim znalezisku naukowcy piszą na łamach najnowszego numeru tygodnika "Nature".
Przypadki "zarejestrowania" porodu w zapisie kopalnym są niezwykle rzadkie. Dotychczasowe najstarsze świadectwo kopalne porodu było aż o 200 mln lat młodsze i dotyczyło gada z ery mezozoicznej.
- Nasze znalezisko, to niewątpliwie jedna z najbardziej niezwykłych skamieniałości. Jest to pierwszy przypadek odkrycia młodego połączonego pępowiną z matką, jak również najstarsze znane świadectwo rodzącego zwierzęcia - mówi odkrywca, paleontolog John Long z Museum Victoria w Melbourne w Australii.
Prehistoryczne ryby należą do wymarłej gromady tarczowców, zwanych też rybami pancernymi. Tarczowce, zaliczane do najstarszych przedstawicieli ryb, zamieszkiwały oceany od 440 do 360 mln lat temu. Ich nazwa pochodzi od pancerza złożonego z dużych płyt, który osłaniał tułów i otwór gębowy. Naukowcy nazywają je też dinozaurami głębin, ponieważ przez ponad 70 mln lat królowały niepodzielnie w morzach i oceanach Ziemi.
Dotychczas naukowcy uważali, że zwierzęta żyjące w tych czasach rozmnażały się przez składanie jaj, które były zewnętrznie zapładniane. Jednak zdaniem Longa tarczowce musiały mieć dużo bardziej skomplikowane mechanizmy reprodukcyjne, być może zbliżone do sposobu rozmnażania się rekinów. Jak mówi, w grę wchodziło na pewno wewnętrzne zapłodnienie.
- Jest to zatem również najstarszy zapis kopalny świadczący o uprawianiu seksu - dodaje Long.
Skamieniałość znaleziono już w 2005 r. w formacji skalnej Gogo w Zachodniej Australii. Dopiero jednak badania laboratoryjne uświadomiły naukowcom wagę znaleziska.
Mierzącą 25 cm rybę nazwano Materpiscis attenboroughi, na cześć brytyjskiego popularyzatora wiedzy przyrodniczej, sir Davida Attenborough, który w latach 70. XX w. zwrócił uwagę naukowców na formację skalną Gogo.
_________________ ...to nie Ziemia jest własnością człowieka. To człowiek jest własnością Ziemii...
Status PZŁ: Stażysta
Okręg PZŁ: Katowice Siemianowice Śl.
Imię: Damian
Nazwa koła łowieckiego: Cis nr.45 w Gliwicach Pomógł: 2 razy Wiek: 17 Dołączył: 28 Mar 2007 Posty: 2471 Skąd: Sośnicowice
Wysłany: Pon Cze 02, 2008 15:43
Na brytyjskiej wyspie na Atlantyku odkryto ogromne, mięsożerne myszy. Ich liczbę szacuje się na około 100 tys. osobników - podaje "The Daily Telegraph".
Myszy na wyspie Gough są nawet trzy razy większe od zwykłej myszy domowej. Naukowcy twierdzą, że zjadają one nie tylko owady i nasiona, ale także ogromne ilości młodych ptaków - wliczając w to małe albatrosy.
Ptaki na tej małej wyspie przyzwyczaiły się do braku drapieżników. Teraz więc - kiedy żarłoczne myszy zalały wysepkę - padają ich ofiarami. Małe zwierzęta atakują najczęściej wieczorami - podaje "The Daily Telegraph". Naukowcy przypuszczają, że na te zamorskie tereny myszy dostały się wraz z żeglarzami.
Same albatrosy mogą ważyć nawet 10 kilogramów, a myszy jedynie 35 gramów - jednak horda myszy potrafi zabić i zjeść ptaka. - To tak jakby kot atakował hipopotama - mówi doktor Geoff Hilton. Gryzonie mogłyby nawet zasadzić się na kota.
Organizacja Birdlife alarmuje z kolei: myszy mogą wytępić cała populację niektórych gatunków zamieszkujących wyspę. Zaczęto już zrzucać truciznę, która ma zmniejszyć liczbę gryzoni - podaje "The Daily Telegraph".
Na duńskiej wyspie Mors odnaleziono fragment szkieletu papugi sprzed 55 mln lat. Odkrycie może świadczyć o tym, że papugi wyewoluowały na półkuli północnej - informuje serwis naukowy AlphaGalileo.
Zdaniem prowadzących badania, naukowców z University College Dublin w Irlandii, jest to nieznany wcześniej gatunek papugi. Badacze nadali mu naukową nazwę Mopsitta tanta.
Dzisiaj papugi żyją wyłącznie w tropikach i na półkuli południowej. Jednak okazuje się, że przed 55 mln lat ptaki te zamieszkiwały dzisiejszą Danię i Norwegię. Najnowsze badania sugerują, że wyewoluowały one najpierw na północy i to dużo wcześniej niż przypuszczano.
Jak wyjaśnia prowadzący badania, dr David Waterhouse, Mopsitta tanta reprezentuje najstarszą, jaką dotąd odkryto, skamieniałość papugi. Jest też gatunkiem, który zamieszkiwał najdalej na północy spośród wszystkich dotąd zidentyfikowanych przez paleobiologów gatunków papug.
- W czasach, kiedy żyła Mopsitta, w Europie Północnej panował ciepły klimat. Dzisiejsze Niemcy, południowo-wschodnia Anglia i Dania pokryte były tropikalnymi, płytkimi lagunami - mówi naukowiec.
Waterhouse dodaje, że na półkuli południowej nie znaleziono skamieniałości papugi starszych niż 15 mln lat. Najnowsze odkrycie sugeruje więc, że papugi wyewoluowały na półkuli północnej.
- Ponieważ kości ptaków są niezwykle delikatne, to cud, że w ogóle cokolwiek przetrwało. Znaleźliśmy pojedynczą, górną kość skrzydła. Ta mała kostka ma charakterystyczne cechy, dzięki którym jesteśmy pewni, że należała do papugi. Jej właścicielka była ptakiem wielkości dzisiejszej kakadu żółtolicej - wyjaśnia naukowiec.
Mopsitta tanta natychmiast po odkryciu otrzymała nieoficjalną nazwę "duńska papuga błękitna", na cześć nieistniejącej nigdy "norweskiej papugi błękitnej" ze słynnego skeczu Monty Pythona z 1970 r. W skeczu tym właściciel sklepu zoologicznego sprzedał klientowi martwą, pomalowaną na niebiesko papugę. Wmawiał mu, że ptak śpi, ponieważ jest w złej formie, "usychając z tęsknoty za fiordami". Klient, który chce dokonać reklamacji, bezskutecznie próbuje udowodnić, że papuga jest martwa.
Dr David Waterhouse uspokaja, że Mopsitta z pewnością nie uschła z tęsknoty za fiordami. "Zrzuciła swą ziemską powłokę 55 mln lat temu, fiordy zaś uformowały się podczas ostatniego zlodowacenia i mają mniej niż milion lat" - wyjaśnia.
Artykuł, w którym szczegółowo opisano odkrycie, ukazał się na łamach najnowszego wydania pisma "Palaeontology".
_________________ ...to nie Ziemia jest własnością człowieka. To człowiek jest własnością Ziemii...
Status PZŁ: Stażysta
Okręg PZŁ: Katowice Siemianowice Śl.
Imię: Damian
Nazwa koła łowieckiego: Cis nr.45 w Gliwicach Pomógł: 2 razy Wiek: 17 Dołączył: 28 Mar 2007 Posty: 2471 Skąd: Sośnicowice
Wysłany: Wto Cze 03, 2008 07:27
Nowy układ planetarny i glob niewiele większy od Ziemi znaleźli naukowcy z międzynarodowego zespołu. Umożliwili to polscy uczeni - pisze "Rzeczpospolita".
Masa planety jest niecałe trzy razy większa od masy Ziemi. Gwiazda, wokół której krąży, jest również rekordowo mała. Układ znajduje się z gwiazdozbiorze Strzelca w odległości 3 tys. lat świetlnych od nas.
Odkrycie jest sensacją dorocznego zjazdu Amerykańskiego Towarzystwa Astronomicznego. Było możliwe dzięki obserwacjom polskich badaczy pracujących pod kierunkiem prof. Andrzeja Udalskiego z Uniwersytetu Warszawskiego.
Polscy naukowcy podali podstawowe parametry układu planetarnego. Dzięki temu uczeni na całym świecie mogli nastawić teleskopy w kierunku planety MOA-2007-BG-192 Lb. (PAP)
_________________ ...to nie Ziemia jest własnością człowieka. To człowiek jest własnością Ziemii...
Status PZŁ: Stażysta
Okręg PZŁ: Katowice Siemianowice Śl.
Imię: Damian
Nazwa koła łowieckiego: Cis nr.45 w Gliwicach Pomógł: 2 razy Wiek: 17 Dołączył: 28 Mar 2007 Posty: 2471 Skąd: Sośnicowice
Wysłany: Sro Cze 04, 2008 16:47
Polscy naukowcy biją na alarm: biedronka Harmonia axyridis rozpoczyna inwazję na nasz kraj - informuje TVN24 za Gazetą Wyborczą. Właśnie ze względu na żarłoczność, sprowadzono ją na początku XX wieku do Kalifornii, by stawiła czoła panoszącym się mszycom. Kilka dekad później agresywne biedronki na dobre zadomowiły się za Oceanem i przystąpiły do ataku. Kanibale konsumują nie tylko swoje koleżanki, gryzą także ludzi, wywołując odczyn alergiczny. W Polsce jest gatunkiem inwazyjnym stwierdzonym po raz pierwszy w 2006 roku w Poznaniu.
Harmonia axyridis jest biedronką średniej wielkości, o bardzo zmiennym ubarwieniu pokryw - od żółtego, pomarańczowego, przez czerwone do czarnego. Jej ciało jest owalne, wypukłe, o długości 5-8 mm, zbliżone wielkością do biedronki siedmiokropki (Coccinella septempunctata). Liczba kropek od 0-23.
Źródło: TVN, Gazeta Wyborcza, Wikipedia
_________________ ...to nie Ziemia jest własnością człowieka. To człowiek jest własnością Ziemii...
Status PZŁ: Stażysta
Okręg PZŁ: Katowice Siemianowice Śl.
Imię: Damian
Nazwa koła łowieckiego: Cis nr.45 w Gliwicach Pomógł: 2 razy Wiek: 17 Dołączył: 28 Mar 2007 Posty: 2471 Skąd: Sośnicowice
Wysłany: Sro Cze 11, 2008 15:16
Rodzina w wiosce położonej 120 km na zachód od Kairu zaraziła się wścieklizną, pijąc skażone mleko bawolicy. Okazało się, że bawolicę ugryzł i zaraził osioł, wcześniej pogryziony przez wściekłego psa - donosi egipska prasa.
Dla ludzi wszystko skończyło się dobrze. Szybko podana szczepionka nie dopuściła do rozwoju choroby i po kilku dniach obserwacji cała rodzina mogła opuścić szpital. Bawolicę zabito; o losie osła i psa prasa nie wspomina.
Ludzie zarazili się, ponieważ pili surowe mleko. Gdyby je przegotowali, wirusy powodujące wściekliznę zostałyby zniszczone.
_________________ ...to nie Ziemia jest własnością człowieka. To człowiek jest własnością Ziemii...
Status PZŁ: Stażysta
Okręg PZŁ: Katowice Siemianowice Śl.
Imię: Damian
Nazwa koła łowieckiego: Cis nr.45 w Gliwicach Pomógł: 2 razy Wiek: 17 Dołączył: 28 Mar 2007 Posty: 2471 Skąd: Sośnicowice
Wysłany: Sro Cze 11, 2008 16:15
Najnowsze badania genetyczne dowodzą, że w przeszłości na terenach obecnej Syberii żyły aż dwie odrębne odmiany mamutów włochatych.
Szwedzcy naukowcy porównali próbki zachowanej sierści wymarłych ssaków i stwierdzili na podstawie różnic w ich genomach, że obie odmiany oddzieliły się od siebie ewolucyjnie ponad milion lat temu i jedna z nich wymarła na długo przed drugą.
- W kręgach badaczy zajmujących się mamutami włochatymi panuje powszechne przekonanie, że na Syberii żyła tylko jedna odmiana tego gatunku, jednak analiza DNA dowodzi, że było inaczej - mówi paleontolog Thomas Gilbert z uniwersytetu w Kopenhadze.
_________________ ...to nie Ziemia jest własnością człowieka. To człowiek jest własnością Ziemii...
Status PZŁ: Stażysta
Okręg PZŁ: Katowice Siemianowice Śl.
Imię: Damian
Nazwa koła łowieckiego: Cis nr.45 w Gliwicach Pomógł: 2 razy Wiek: 17 Dołączył: 28 Mar 2007 Posty: 2471 Skąd: Sośnicowice
Wysłany: Pią Cze 13, 2008 18:44
Sarna z jednym rogiem wyrosłym na środku głowy - wyglądająca niczym mityczny jednorożec - została zaobserwowana przez pracowników włoskiego rezerwatu przyrody.
Jednorożec zawsze kojarzony był z mitologią. Tym razem fikcja staje się rzeczywistością - mówi Gilberto Tozzi z Centrum Nauk Przyrodniczych w Prato.
Roczna sarna, która już ochrzczono Jednorożcem, przyszła na świat w centralnej części rezerwatu w Prato niedaleko Florencji.
Jej nietypowy wygląd to najprawdopodobniej jakaś wada genetyczna, siostra bliźniaczka tej sarny ma już dwa rogi - opowiada Tocci.
Przypadki jednorożców się zdarzają
Naukowiec przypomina, że podobne do konia jednorożne stworzenia o leczniczej mocy znane były już w podaniach antycznych i średniowiecznych aż po dzisiejsze przygody Harry'ego Pottera. To pozwala nam myśleć, ze w przeszłości też zdarzały się takie anomalie u zwierząt - tłumaczy Tocci.
Przypadki jednorożców się zdarzają, ale zwykle róg umiejscowiony jest po lewej bądź prawej stronie głowy. Ta sarna to skomplikowany przypadek. Miejsce, z którego wyrasta ten róg może być efektem urazu, jakiego mogła doświadczyć ta sarna - tłumaczy Fulvio Fraticelli, ekspert z zoo w Rzymie.
_________________ ...to nie Ziemia jest własnością człowieka. To człowiek jest własnością Ziemii...
Status PZŁ: Stażysta
Okręg PZŁ: Katowice Siemianowice Śl.
Imię: Damian
Nazwa koła łowieckiego: Cis nr.45 w Gliwicach Pomógł: 2 razy Wiek: 17 Dołączył: 28 Mar 2007 Posty: 2471 Skąd: Sośnicowice
Wysłany: Pią Cze 13, 2008 18:49
Dwa rysie, które zostały w ubiegłym roku w stanie skrajnego wyczerpania odłowione w okolicach Babiej Góry, zostały po odchowaniu ponownie wypuszczone w rejonie najwyższej góry Beskidów - powiedział Maciej Mażul z Babiogórskiego Parku Narodowego. "To są dwie samiczki, które - nie wiemy jak - straciły matki. Błąkały się osierocone. Zostały odłowione i przekazane pod troskliwą opiekę pracowników Pogotowia Leśnego w Mikołowie" - powiedział Mażul.
W pogotowiu rysie były leczone i karmione. Gdy wydobrzały - wróciły do Babiogórskiego Parku Narodowego. Maciej Mażul powiedział, że kilka pierwszych tygodni spędziły w leśnej wolierze, by przyzwyczaiły się do naturalnego środowiska. Teraz zostały wypuszczone.
Rysie mają założone specjalne obroże z nadajnikami. Dzięki nim wiadomo, gdzie przebywają. Marcin Trybała z Babiogórskiego Parku Narodowego powiedział, że zwierzęta przebywają na polsko-słowackim pograniczu. Akurat w środę przebywały po słowackiej stronie - powiedział.
W Polsce żyje obecnie około dwustu rysiów. Zdaniem Trybały, w okolicach Babiej Góry, łącznie z obecnie wypuszczonymi, bytuje 5-6 sztuk tych zwierząt.
Dzięki uprzejmości: PAP Nauka w Polsce
_________________ ...to nie Ziemia jest własnością człowieka. To człowiek jest własnością Ziemii...
Status PZŁ: Stażysta
Okręg PZŁ: Katowice Siemianowice Śl.
Imię: Damian
Nazwa koła łowieckiego: Cis nr.45 w Gliwicach Pomógł: 2 razy Wiek: 17 Dołączył: 28 Mar 2007 Posty: 2471 Skąd: Sośnicowice
Wysłany: Czw Cze 19, 2008 15:48
Pszczoły potrafią komunikować się ze swymi krewniakami z innych kontynentów dzięki rozumieniu kodów zawartych w ich „tańcu”
Dziewięć gatunków pszczoły miodnej wyodrębniło się około 30 milionów lat temu i od tamtego czasu rozwinęło swoje własne rytuały taneczne, które spełniają taką funkcję, jak mowa u ludzi.
Poszukujące pożywienia pszczoły komunikują w ten sposób robotnicom w gnieździe, jak daleko i w jakim kierunku mają lecieć, by szukać nowego źródła nektaru. W swym tańcu pszczoły potrząsają szybko odwłokiem, lecą do przodu, po czym robią pętlę i zaczynają wszystko od nowa. W czasie tańca owady rozgrzewają się i wydzielają feromony, te zaś wyczuwają znajdujące się w pobliżu robotnice. Skłania je to do wypełniania zakodowanych w ruchach instrukcji.
Zespół naukowców z Australii, Niemiec i Chin badał, czy pszczoły z różnych kontynentów będą w stanie zrozumieć się nawzajem. By to sprawdzić, ustawili ule z dwoma gatunkami, które w naturze żyją daleko od siebie: pszczoły miodnej europejskiej i pszczoły wschodniej. Na spowolnionym zapisie wideo wyraźnie można było dostrzec istotne znaki w tańcu pszczół znajdujących się w ich naturalnym środowisku. Oba gatunki używały tych samych ruchów do wskazywania kierunku. Na przykład skierowanie głowy do góry oznaczało polecenie: "leć w kierunku słońca". Ruch głową w dół nakazywał oddalić się od słońca. Tańczące pszczoły potrafiły w ten sposób poprowadzić robotnice w dowolnym kierunku.
Owady różnił jednak sposób wskazywania tańcem odległości. U obu gatunków dłuższy taniec oznaczał, że źródło nektaru jest dalej, ale azjatyckie pszczoły wykonywały ewolucje o wiele dłużej, by pokazać ten sam dystans. Dla europejskich pszczół miodnych sygnał trwający 1,5 sekundy oznaczał 600 metrów odległości od pożywienia, a dla wschodnich 400 metrów.
W ramach eksperymentu, przeprowadzonego na brzegach kanału Da-Mei w prowincji Fujian w Chinach, pszczoły europejskie odwiedzały jedną z sześciu stacji karmienia, gdzie znajdowały się talerze ze słodkim płynem. Były one ustawione 400, 500 i 600 metrów od uli. Gdy pszczoły wracały do ula, ruchami w powietrzu wydawały instrukcje robotnicom, jak odnaleźć pożywienie.
Zapis wideo pokazał, że kiedy owady powracały ze zwiadu i rozpoczynały taniec, pozostałe pszczoły obserwowały go, po czym opuszczały ul w poszukiwaniu jedzenia. – Na początku pszczoły azjatyckie nie korzystały z instrukcji, potem jednak odnalazły właściwy karmnik – mówi Jürgen Tautz, szef grupy zajmującej się pszczołami na uniwersytecie w Würzburgu, uczestnik tych badań.
Następnie europejskie pszczoły dostały zadanie, by latać do innej stacji karmienia i przekazać za pomocą tańca, gdzie się ona znajduje. – Wówczas wschodnie pszczoły szybko zrozumiały zakodowane w tańcu informacje – mówi Tautz.
To odkrycie świadczy, że pszczoły miodne potrafią nauczyć się rozumienia „dialektów” innych gatunków pszczół. Naukowcy przeprowadzają teraz eksperymenty, by przekonać się, czy europejskie pszczoły miodne również potrafią opanować "mowę ciała" swych azjatyckich kuzynek.
Znaczenie pszczelich ewolucji jako pierwszy dostrzegł austriacki zoolog Karl von Frisch, który w 1973 roku otrzymał Nagrodę Nobla w dziedzinie medycyny.
_________________ ...to nie Ziemia jest własnością człowieka. To człowiek jest własnością Ziemii...
Kamilus
Status PZŁ: Sympatyk Łowiecki
Okręg PZŁ: Siedlce
Nazwa koła łowieckiego: Las
Dołączył: 07 Mar 2008 Posty: 179 Skąd: Hruszew
Wysłany: Pią Cze 20, 2008 21:05
Mojego kumpla pszczoła udziabała aż mu lapa spuchła jak balon, oj nieciekawie wyglądał.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum