Kar
Status PZŁ: Sympatyk Łowiecki
Imię: Krzycha
Wiek: 14 Dołączyła: 08 Lip 2008 Posty: 56
Wysłany: Czw Lip 10, 2008 12:17
Nie wiem co było 15 lat temu bo mnie na świecie nie było... ale wierzę ci..
I mówicie że te wszystkie ptaki śpiewające "zżerają" krukowate... chodzi wam o kawki, gawrony itd?
olek
Status PZŁ: Myśliwy
Okręg PZŁ: Leszno
Wiek: 50 Dołączył: 13 Lut 2008 Posty: 69
Status PZŁ: Myśliwy Pomógł: 5 razy Wiek: 33 Dołączył: 06 Mar 2007 Posty: 795 Skąd: Przejdź do mapy
Wysłany: Czw Lip 10, 2008 14:24
Jeżeli chodzi o krukowate to szkody najwięcej wśród ptaków śpiewających wyrządza sroka, w mniejszym stopniu sójka. Gawron tu raczej nie czyni znacznych szkód wrona sporadycznie dużym drapieżnikiem wśród krukowatych jest także co rocznie znacznie zwiększający swoją liczebność to kruk, który gustuje w zwierzynie drobnej tzn. bażanty, zające, kuropatwy, znane są także przypadki i wcale nie należące do rzadkości kiedy kruki zabijały młodego koźlaka w pierwszych dniach jego życia. Co do ptaków drapieżnych typu myszołów, jastrząb, itp. myślę, że populacja jest w liczbie takiej jak być powinna i tu byłbym ostrożny te populacje akurat nie sieją zbytniego spustoszenia wśród zwierzyny drobnej.
_________________ Darz Bór.
Kar
Status PZŁ: Sympatyk Łowiecki
Imię: Krzycha
Wiek: 14 Dołączyła: 08 Lip 2008 Posty: 56
Wysłany: Czw Lip 10, 2008 16:18
Sójka jest krukowatym... nie wiedziałam...
Z tego co wiem kruków jest bardzo mało... znaczy że w ostatnich czasach populacja się bardzo zwiększyła.. chcecie wprowadzić odstrzał... ?
Status PZŁ: Myśliwy Pomógł: 5 razy Wiek: 33 Dołączył: 06 Mar 2007 Posty: 795 Skąd: Przejdź do mapy
Wysłany: Czw Lip 10, 2008 16:24
Dane dotyczące niskiej populacji kruka to są raczej sprzed lat 20 w tej chwili populacja kruka jest bardzo wysoka na terenie 1000 ha dane z leśnictwo laoski nadleśnictwo Rybnik znajdowały się 5 pary lęgowe a na ten teren to o 4 za dużo!
A co do Sójki (Garrulus glandarius) - to średni ptak z rodziny krukowatych.
_________________ Darz Bór.
Płaku
Status PZŁ: Sympatyk Łowiecki
Okręg PZŁ: Opole
Imię: Mateusz
Nazwisko: Płaczek
Nazwa koła łowieckiego: Koło łowieckie nr 2 "Azoty" Pomógł: 3 razy Wiek: 15 Dołączył: 16 Gru 2007 Posty: 522 Skąd: Kędzierezyn-Koźle
Wysłany: Pią Lip 11, 2008 21:08
olek napisał/a:
jastrzbie, myszołowy
To nie są krukowate...
A co do kruków i ich pobratymców, to juz dawno temu powinny być na nie wydawane odstrzały
Status PZŁ: Sympatyk Łowiecki
Okręg PZŁ: Częstochowa Pomógł: 1 raz Dołączył: 22 Sie 2008 Posty: 48 Skąd: Częstochowa
Wysłany: Sob Sie 23, 2008 12:48
A ja zaraz pójde do księgarni i kupie tą książke , chce wysłuchać argumentów tego Pana ponieważ nie można zakładać klapek na oczy i widzieć tylko tego co sie chce , trzeba czasem stawić czoło przeciwnością . Moim zdaniem każdy myśliwy powinien przeczytać tę książke i przemyśleć to wszystko na spokojnie i upewnić sie czy rzeczywiście robi dobrze i jest prawym człowiekiem ... Rozumiem wiele młodych osób które sie wychowali w towarzystwie myśliwych że są zafascynowane tą całą otoczką świata łowieckiego ... ale warto sobie przemyśleć to . Tyle ode mnie .
McKupiec
Status PZŁ: Myśliwy
Okręg PZŁ: Skierniewice Pomógł: 7 razy Dołączył: 01 Sty 2008 Posty: 121
Wysłany: Sob Sie 23, 2008 17:55
Miałem okazję przeczytać to "dzieło" . Uważam , że człowiek opisuje tę część polskiego łowiectwa , która nie powinna funkcjonować bo z łowiectwem ma nieniele wspólnego .
Status PZŁ: Stażysta
Okręg PZŁ: Katowice Siemianowice Śl.
Imię: Damian
Nazwa koła łowieckiego: Cis nr.45 w Gliwicach Pomógł: 2 razy Wiek: 17 Dołączył: 28 Mar 2007 Posty: 2376 Skąd: Sośnicowice
Wysłany: Sob Sie 23, 2008 20:03
gamrat, wiem, że nie na temat, ale prosze Cię, używaj polskich liter.
_________________ ...to nie Ziemia jest własnością człowieka. To człowiek jest własnością Ziemii...
Ja książkę posiadam,ale jeszcze nie miałem czasu jej przeczytać od deski do deski - najlepiej kupić na allegro.
Fragment recenzji:
Cytat:
Zenon Kruczyński 'Farba znaczy krew', wyd. słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2008
"'Farba znaczy krew' powoli zyskuje sobie status książki kultowej. Nie wywołała wielkiej dyskusji nad naszym stosunkiem do zwierząt, ale krąży wśród wtajemniczonych jako wstrząsowa dawka pogłębionej wrażliwości. Kruczyński, niegdyś pracownik stoczni, spadkobierca rodzinnej mitologii polowania i sam zapalony myśliwy, dziś jest buddystą, ekologiem, wegetarianinem i obrońcą życia. Trudno się nie zawahać, używając tych słów, nieodmiennie kojarzących się ruchem pro-life, ale Kruczyński właśnie za obrońcę życia się uważa. Wszelkiego życia. Saren, lisów, zajęcy, dzików i jeleni. Kotów, psów, krów i koni także. Kto ma prawo decydować o tym, które życie jest święte od poczęcia, a które sprowadzane na świat po to tylko, żeby zostało - wyłącznie dla przyjemności - unicestwione przez człowieka? Ten człowiek, bohater rozważań autora i jego rozmówców - bo książka zawiera również rozmowy z psychologami, nauczycielami, łowczym i żonami myśliwych (!) - na ogół jest mężczyzną. Na ogół zabijanie bezbronnych zwierząt w jego odczuciu współgra z męskością właśnie. Dlatego największą satysfakcję przynosi myśliwemu wykastrowanie zabitego rogacza. Szokujące fakty, obrazy, statystyki i ciekawostki na temat polowania Kruczyński przedstawia po to, aby szczerze i po prostu uświadomić ludziom, że zabijanie to zabijanie. Mocna rzecz i prawdziwa. Momentami lekko nawiedzona, ale trudno się dziwić, skoro czytamy szczególnego rodzaju świadectwo nawrócenia."
Status PZŁ: Myśliwy
Okręg PZŁ: Warszawa
Imię: Ed
Nazwisko: NN
Nazwa koła łowieckiego: Lasy
Dołączył: 16 Mar 2008 Posty: 11
Wysłany: Sro Paź 29, 2008 23:41
H. KALCHEREUTER - RZECZ O MYŚLISTWIE - bardzo polecam, zamiast czytania wypocin "nawróconego myśliwego". Polowanie jest "be", bo zabijanie, to jest zabijanie. Naiwne i infantylne. Wychodzi na to, że myśliwemu wszystko jedno do czego i do kogo strzela. Chce tylko zabić. Jeżeli nie człowieka, to tylko dlatego, że autorowi nie przyszedł do głowy taki zarzut. Totalna głupota.
Dla mnie to przechrzta - jehowa. Wie lepiej co jest npisane w Biblii. Nie zapraszam do domu.
Do dostania na allegro. Pozdrawiam.
Powyższą książkę posiadam - pisze w niej,we wstępie,że łowiectwo / myślistwo to " sport i forma rekreacji ".
grot, Czytałeś ww książkę pana Kruczyńsdkiego,że porownujesz autora do świadka Jechowy?.
Paweł.C.
Status PZŁ: Myśliwy
Okręg PZŁ: Warszawa Pomógł: 7 razy Dołączył: 09 Wrz 2008 Posty: 35
Wysłany: Czw Paź 30, 2008 23:09
Koledzy przedstawiciele gatunku homo sapiens. Stańcie przed lustrem, ładnie się uśmiechnijcie, pokazując zęby, i wszystko się wam rozjaśni. W górnej i dolnej szczęce zobaczycie po dwa charakterystyczne ząbki, które dokładnie wyjaśniają, kim jesteśmy i czym się żywiliśmy od zarania istnienia gatunku.
Nadmiar żywności i przestrzeni życiowej spowodował, że wielu ludzi zapomniało już skąd się wzięło i czym się żywili ich przodkowie. Jeszcze ie tak dawno, bo przed II wojną światową większość mieszkańców wsi i miast żyła w rodzinach wielopokoleniowych , na przysłowiowej "kupie", w jednej izbie, w której się rodzili, żyli, rozmnażali i umierali a także przygotowywali żywność. Dla każdego dziecka czy dorosłego, widok zarzynanej krowy, świni czy kurczaka zabijanego siekierą na pieńku był czymś absolutnie oczywistym. Wystarczyły zaledwie 2-3 pokolenia a już bardzo wielu zapomniało skąd się wzięło. Widok zabijanego zwierzęcia wywołuje odrazę, panikę, wręcz histerię, psy i koty traktuje się jak pełnoprawnych członków rodzin a każdego, kto się nie zajada się wyłącznie sałatą zaczyna się traktować jak odszczepieńca. Starych ludzi wyrzuca się do domów starców pod pretekstem "braku czasu na opiekę nad nimi" albo... ze zwykłego atawistycznego strachu przed widokiem śmierci. Jest to totalne pomylenie pojęć. Śmierć towarzyszy człowiekowi od początku istnienia do samego końca, więc dlaczego budzi takie przerażenie ?
Nie rozumiem, dlaczego ludziom pokroju pana K. przeszkadza krew dzikich zwierząt ale już np. salcesonu nie nazywają pożeraniem wnętrzności zwierzęcych, czy zjadania kaszanki - syceniem się krwią zamordowanych istot ?
Druga kwestia: czy rzeczywiście rośliny nic nie czują ? Jeżeli tak, to dlaczego sosna "ucieka" od brzozy i kieruje swoje igły na przeciwną stronę albo dlaczego rośliny zwijają liście podczas przymrozków czy "uciekają z liśćmi od ognia" ?
Jeżeli ktoś chce czytać książkę pana K. to jego sprawa, ale może jednak warto odnieść ją do miejsca, w którym żyjemy i gatunku, jakim jesteśmy ? Człowiek od zawsze był drapieżnikiem i takim już pozostanie. Nie da się przeżyć bez 1 grama białka na kilogram masy ciała człowieka dziennie a białko roślinne występuje przede wszystkim w silnie gazujących roślinach strączkowych i na żywienie się takowymi trzeba mieć odpowiednie warunki, w tym bytowe i finansowe. Poza tym wegetarianizm wcale nie jest obojętny dla zdrowia człowieka, szczególnie dla młodych, rozwijających się organizmów. Gdyby było inaczej, to natura wyposażyła by człowieka w długą szczękę z odpowiednią ilością siekaczy i zębów trzonowych oraz podwójny żołądek, charakterystyczny dla większych roślinożerców. Skoro mamy kły, pojedynczy żołądek i woreczek żółciowy, to znaczy, że jesteśmy mięsożercami, bez względu na to, czy się to panu K. podoba czy nie.
Darujmy sobie wszelkie dywagacje na temat szkodliwości jednych gatunków zwierząt względem innych bo to nie o to chodzi.
Powodzenia.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Możesz załączać pliki na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum